"Glif"

- Wydawnictwo Warstwy, Wrocław 2024

glif


RK

kontynent czy pleśń? kontynent z pleśni?
z pieśni kożuszek na mleku albo – cienki lód.
jakby to ulewało się spojrzeniu.
jakby to wyciekało z maszyny do bycia
mną, które patrzy, więc jest, ma usta i Nową
Zelandię do dekorowania marzeń. co było
wyśnione, nadal takim jest, czy rozwarstwiły
się włókna czasu, oddzielając pragnienie
od pustki, papier od ekranu, „ciebie” od „ja”?





***


albo tak: owinięta kolorami nieba i rzeki, ich
stykaniem się w zmierzchu, w jesieni; w zapachu
ognisk i nadchodzącego śniegu, w tym
co mówiliśmy i z czego zapamiętałam tylko
intonację nadziei – czy już wtedy była? czy
się właśnie rodziła nasza pusta pani, cicha
pani drugiej i jedynej strony?





piosenka zmęczonej


co wydobyłaś, to nie będzie twoje.
będziesz musiała poddać wszelkie piękno
w eterycznych miastach sterylne pokoje
wypełnią się snami. zmienne nastroje
zostaną wyrównane: mamy od tego
specjalistów. co wydobyłaś, nie może być twoje
w tunelach ze światła. konwoje
ze sztucznym głodem przejdą przez twój las.
w eterycznych domach sterylne pokoje
wypełnią się słowami, bezcielesne roje
już cię nie potrzebują. z czasem przywykniesz:
co wydobyłaś, nigdy nie było twoje.
ani żadnej z was, nawet jeśli zwoje
sugerowały inaczej. nie ma żadnych zwojów
w eterycznych domach, sterylne pokoje
generują dochód, ale te podboje
to nie twoja sprawa. ty tylko rób swoje
i pogódź się: co wydobyłaś, to nie będzie twoje.
co wydobyłaś, zostanie użyte przeciwko wam.





grab


właśnie ten.
przecież nie lubi
się wszystkich tak
samo: ludzi ani
drzew. poskręcana
obolała sylwetka
u dołu masywna, jakby
przycupnięta, góra
w węzłach z ciała
wyrzeźbionego z pamięci
gleby, wody, wiatru i tego,
co przeszło za blisko. gruba,
jaszczurza skóra (iguana,
widziana gdzie indziej, przywodziła
na myśl kawałek szarego drewna) z historią
do czytania policzkami na wilgotnym mrozie.
mozolnie poszukuję wspólnego języka, aż
zrozumiem, że nie będzie zrobiony z liter, ani ze
słów, ani z niczego, co dałoby się zobaczyć lub
usłyszeć, tylko z przepływu, który moje ciało
(wyrzeźbione z pamięci) odczuje jako ból lub jego
zapowiedź: nierealną pewność, że ulegniemy
przyciąganiu, któremu teraz wciąż się opieramy,
każde z osobna, przy sobie, pionowi; że się położymy – za
chwilę, nagle właśnie z tego powodu przenikliwie piękną





poszukiwanie wspólnego języka


M.K.

otwornica gorzka (szorstka, skorupiasta)
pustułka pęcherzykowata (rozetkowa, nieregularna plecha)
tarczynka dziurkowana (krytycznie zagrożona wymarciem)
krzaczkowata odnożyca z soreliami i
literak – Graphis scripta – erupcja enigmatycznego pisma
wiadomość wygenerowana przez wilgotny las
do odbierania opuszkami palców: moje staranne
ludzkie rozczytywanie wielogłosu graba, godzina
po godzinie, dzień po dniu, aż do bólu w plecach
który uświadamia mi, że na przekór wszystkiemu
jestem, oboje jesteśmy, pionowi – no więc dopiero
ten ból sprawia, że coś w tej głowie ś